środa, 3 października 2007
nie jestem już dobrą dziewczynką,dla którem miejscem świetym jest lub raczej była Polska,zwana kiedyś ojczyzna.6 dzień tutaj i już umieram.Pieprzona odpowiedzialność za zbyt szybko podjęte decyzje,pieprzona lojalność wobec rodziny .Nie chciałam,żeby ostatnie wakacje skończyły się tak jak się skończyły.Chciałam tylko pożegnać się z Brighton i rozpocząć nowe życie tutaj w Krakowie.Mysłałam, że nic mnie nie zaskoczy, a zadziwiła mnie zwykła przewrotność losu.Już 6 dzień w Polsce ,umieram.I ściany jakby obce i ludzie.Zostawiłam dom i serce za morzem.Dusza gdzieś się po drodze zgubiła i nie śmiem nawet pytać czy i kiedy wróci.Nie mam siły i czasu tęsknić.Rozpacz sama mnie dopada.Chwila ciszy i król Attila niczym wodospad splywa po moich policzkach.Nie potrafię go zatrzymać.Władca absolutny,pan mojego serca.Czas zamiast pędzić zastyga.to tylko kilka miesięcy,to tylko cała wieczność.Uratuj mi życie raz jeszcze,ucisz ten ból przeklety,smutek,tęsknotę.Cokolwiek zrobisz i tak już do końca będę ci wiernie oddana.Uratowałeś mi życie.To dług nie do oddania
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)