środa, 3 października 2007
nie jestem już dobrą dziewczynką,dla którem miejscem świetym jest lub raczej była Polska,zwana kiedyś ojczyzna.6 dzień tutaj i już umieram.Pieprzona odpowiedzialność za zbyt szybko podjęte decyzje,pieprzona lojalność wobec rodziny .Nie chciałam,żeby ostatnie wakacje skończyły się tak jak się skończyły.Chciałam tylko pożegnać się z Brighton i rozpocząć nowe życie tutaj w Krakowie.Mysłałam, że nic mnie nie zaskoczy, a zadziwiła mnie zwykła przewrotność losu.Już 6 dzień w Polsce ,umieram.I ściany jakby obce i ludzie.Zostawiłam dom i serce za morzem.Dusza gdzieś się po drodze zgubiła i nie śmiem nawet pytać czy i kiedy wróci.Nie mam siły i czasu tęsknić.Rozpacz sama mnie dopada.Chwila ciszy i król Attila niczym wodospad splywa po moich policzkach.Nie potrafię go zatrzymać.Władca absolutny,pan mojego serca.Czas zamiast pędzić zastyga.to tylko kilka miesięcy,to tylko cała wieczność.Uratuj mi życie raz jeszcze,ucisz ten ból przeklety,smutek,tęsknotę.Cokolwiek zrobisz i tak już do końca będę ci wiernie oddana.Uratowałeś mi życie.To dług nie do oddania
środa, 13 czerwca 2007
wtorek, 12 czerwca 2007
Kilka dni w Krakowie, w niedzielę teatr i 'Krum' w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego i Alchemia.Zaskoczenie, poruszenie i wielki niedosyt.Za miesiąc Awinion i chciałabym bardzo,żeby sie udało,wiem jednak, że może to nie być możliwe.
Wylot już w niedzielę, a ja gdybam,zastanawiam się i się śmieję.Przecieram oczy i niedowierzam.To,co się dzieję to jakby nie moje życie,nie moja teraźniejszość.Ciekawe gdzie zaprowadzi mnie droga, na której teraz stoję.coraz mniej się boję,coraz bardziej chcę...
Wylot już w niedzielę, a ja gdybam,zastanawiam się i się śmieję.Przecieram oczy i niedowierzam.To,co się dzieję to jakby nie moje życie,nie moja teraźniejszość.Ciekawe gdzie zaprowadzi mnie droga, na której teraz stoję.coraz mniej się boję,coraz bardziej chcę...
środa, 6 czerwca 2007
chciałabym obudzić się w dobrym/złym nastroju i w nim pozostać,nie na cały dzień, na te kilka godzin,chciałabym mieć te kilka godzin emocjonalej stabilizacji, na codzień, nie od święta.emocjonalne rozedrganie, zbyt szybkie i zbyt łatwe przechodzenie z skrajności w skrajność, z dobrego w zły nastrój i vice versa.fascynuje mnie normalność, bo w swoim życiu niezbyt wiele jej dostarczam, normalność jest dla mnie dziwna, tak jak dla innych dziwna jestem ja.prostota wywołuje u mnie euforie, fanstasmagorie zachwycają, bo są mi po prostu bliskie,no może nie zawsze.może odstawianie od normy jest fajne,może jest ciekawe, ale bywa też niestety cholernie męczące
wtorek, 5 czerwca 2007
"Wszystkim, którzy przyjdą po mnie, oznajmiam na piśmie, że nie mam w co wierzyć na tym świecie i jedynym wyjściem jest absolutne zapomnienie. Chciałbym zapomnieć o wszystkim, całkowicie, zupełnie, nic już nie wiedzieć o sobie ani o tym świecie. Prawdziwą spowiedź można pisać tylko łzami. Ale moje łzy zatopiłyby świat, tak jak mój wewnętrzny ogień podpaliłby go. Nie potrzebuję żadnej podpory, zachęty ani współczucia, bo choć jestem najnędzniejszym z ludzi, czuję się mimo wszystko tak potężny, mocny i straszny! Albowiem jestem jedynym człowiekiem żyjącym bez nadziei. A to jest szczyt heroizmu, paroksyzm i paradoks heroizmu. Najwyższe szaleństwo''Emil Cioran
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)